Presell Page - jak pisać?
O
upadku publicznych katalogów presell page mówiło się już w
zeszłym roku. Analogicznie do tradycyjnych katalogów stron, zarzuty
obejmowały „brak mocy", „niska jakość", banowanie lub
wyindeksowanie podstron przez moderatora wyszukiwarki. Polskie
„precle" faktycznie cechuje słaba jakość, ale jest to zasługa
wszędobylskich spamerów i teoretyków pozycjonowania. Nawet kiepski
blog może posiadać swoją moc, co potwierdzają liczne blogi
zwykłych userów, którzy o pozycjonowaniu wiedzą tyle, co nic.
Grzechem głównym dodawaczy jest nagminne umieszczanie jednego
tekstu w setkach precli jednocześnie. Jest to spowodowane opinią,
że jeśli „co któryś" wpis się zaindeksuje, to jest dobrze i
cel został osiągnięty. Heretycy głoszą dodatkowo, że powielanie
treści na różnych stronach nie powoduje zjawiska duplicate
content. Swoje wpisy dodają wszelkiej maści pokemony, które nie
czują żadnej odpowiedzialności za wykorzystywane precle. Takie
podejście do problemu polskich precli realnie przyczynia się do
tworzenia śmieci pozbawionych hipotetycznej mocy. Publiczny precel
skazany jest na zagładę. Może to i dobrze, ale marnowanie czasu,
energii i zasobów Internetu powinno być tępione.
Każdego
dnia jestem zmuszony do usuwania tych samych artykułów, których
fragmenty znam już na pamięć. Bez moderowania, precel w krótkim
czasie urośnie do kilku tysięcy podstron, z czego zaindeksowanych
zostanie kilkaset. Pozostałe podstrony to śmieci.
W
owczym pędzie wrzucania wszystkiego i wszędzie zapomina się o
dodaniu tytułu artykułu, wypełnieniu rubryki na słowa kluczowe, a
o dodaniu grafiki można co najwyżej pomarzyć. Brak podstawowej
wiedzy z zakresu pozycjonowania stron internetowych razi po oczach,
śmieszy, tym bardziej jeśli w tak nieudolny sposób publikuje
pracownik poważanej firmy pozycjonującej strony.
Jak
zatem poprawnie preclować? Przede
wszystkim należy odłożyć do szuflady przekonanie, że „link to
link". Link ze strony o zerowej wartości, z podstrony znajdującej
się w SI, powielony kilkukrotnie pod tym samym anchorem - te linki
nie dadzą nam niczego.
Treść
artykułu nie może być zlepkiem słów, które służą do
wypełniania objętości. Artykuły z automagicznej mieszarki, z
której wychodzą pozbawione sensu zdania nie nadają się do precli.
Owszem, bot zareaguje pozytywnie na unikalną treść, ale jest tylko
kwestią czasu, kiedy kolejna poprawka algorytmu indeksującego
zawartość Internetu, będzie opierać się o statystykę języka,
która pozwoli na
odsiew bezsensownych treści. Pisząc poprawny
artykuł trzeba wziąć za niego odpowiedzialność. Może się
zdarzyć i w zadbanych preclach zdarza się, że czytają je
nieświadomi Internauci, dlatego też niedopuszczalne jest
publikowanie tekstów zawierających błędy merytoryczne. W
przypadku tematyki medycznej, zdrowotnej, edukacyjnej jest to tym
bardziej istotne.
Dlaczego
artykuł musi mieć
tysiąc znaków? Raz jest to 130 słów, innym
razem koło 200. Taka ilość jest dobra na rozbudowany wstęp, a nie
cały artykuł. Ponadto,
99% precli zawiera regulamin, który należy
czytać przed dodaniem swojej treści. Może się okazać, że
wymagana ilość znaków jest większa niż standardowy tysiak. Od
ilości ważniejsza jest jakość treści oraz ilość linków.
Z
przeprowadzonych testów wynika, że 3 linki to wartość maksymalna
na artykuł 1200-2000 znakowy. Wciskane na siłę linki w treść są
dobre dla bota, który jednak z każdym dniem jest coraz mądrzejszy.
Przemyślana strategia preclowania może ograniczyć się do 2 linków
na artykuł.
Zbyt
duża ilość linków na podstronie zamyka jej drogę do uzyskania
wyższego od zera Page Ranku oraz stosownej mocy. Dobrze skomponowany
artykuł i lekko podlinkowany bez trudu złapie PR bliski PR strony
głównej. Na takie drobiazgi nikt już nie patrzy, bo przecież
wielcy dodają setki artykułów dziennie dla dziesiątek klientów.
To bardzo złudne podejście do
pozycjonowania na zlecenie.
Mniejsza
ilość artykułów tworzy przejrzystą siatkę, nad którą łatwiej
sprawować kontrolę i zadbać o jej jakość. W przypadku zaburzenia
mocy którejś ze stron, można szybko zareagować, co w sytuacji
„nawalania linkami" jest niemożliwe.
Każdy
artykuł to potencjalna reklama.
Pisząc
językiem nieskładnym, krótką i chaotyczną treść, w której
dodatkowo widać brak wiedzy, stanowimy potencjalne zagrożenie dla
klienta, którego pozycjonujemy. Artykuły są odwiedzane przez
Internautów, co widać w statystykach strony - tym częściej, im
lepszej jakości precel. Bzdurna treść będzie utożsamiana z
brakiem profesjonalizmu właściciela strony, do której prowadzi
link. Artykuły sponsorowane były i są od dawna stosowane w
czasopismach branżowych i kobiecych. To, że nasz artykuł
umieszczamy za darmo na preclu, czyli darmowej stronie internetowej
nie zwalnia nas od odpowiedzialności.
Na
publicznych forach oraz podczas oficjalnych (mniej lub bardziej)
rozmów,
nikt nie przyznaje się do śmiecenia w Internecie oraz do
umieszczania w tych śmieciach bezpośrednich linków do klientów.
To czyje wypociny usuwam każdego dnia ze swoich precli?